wtorek, 4 grudnia 2012

W królewskim pałacu

Tym razem wybraliśmy się do Wilanowa. Oj, jak trudno dostać się na królewskie komnaty! Na wejście do pałacu czekaliśmy prawie trzy godziny... Ale wcale nam się nie nudziło. Obejrzeliśmy jesienny, a mimo to piękny park ze wszystkimi jego atrakcjami, obejrzeliśmy fascynującą kolekcję w oranżerii, a następnie, dokonawszy wyboru spośród licznych  w okolicy Pałacu Królewskiego oberży, posililiśmy się goframi w najtańszej, ale za to przemiłej kawiarence.
 W końcu dostąpiliśmy zaszczytu wejścia do środka pałacu. Wrażenia niesamowite! Wiele razy wyrywały nam się okrzyki: "Chciałabym tu mieszkać!", "O, to mógłby być mój pokój!" itp.

Ale tak prawdę mówiąc, pod koniec zwiedzania byliśmy już zmęczeni i z radością wracaliśmy do naszych domów. Cóż, na pewno nie są one podobne do pałaców, ale mają w środku najdroższe skarby na świecie: naszych bliskich (no, i ulubione książki, oczywiście!).